W dzisiejszym artykule chciałbym się skupić na bardzo istotnej rzeczy, która niby funkcjonuje jako oczywistość. Jednak kiedy do niej podejść bardziej strukturalnie, okazuje się, że wiele osób ZACHOWUJE SIĘ zupełnie przeciwnie do jej założeń, mimo że zapytana na poziomie logicznym z pewnością POWIE, że postępuje zgodnie z nimi.
Jest to swoją drogą kolejny z problemów, który charakteryzuje się wysokim poziomem zaprzeczania w społeczeństwie (czyli działa na zasadzie MÓWIĘ JEDNO, A REAGUJĘ CAŁKOWICIE PRZECIWNIE – np. ktoś mówi o niezależności od wyniku, nawet uczy o tym jako trener, a następnie sam wścieka się, gdy tych wyników jakiś czas nie osiąga). Warto to odnotować jako osobną regułę i stosować również do siebie – jeśli chcę zobaczyć CZY W COŚ WIERZĘ, to powinienem zobaczyć, CZY REAGUJĘ (emocjonalnie) zgodnie z tym przekonaniem, a nie zadać pytanie CO NA TEN TEMAT MYŚLĘ (jedno z drugim jest powiązane, ale myśl zawiera DODATKOWY ELEMENT RACJONALIZACJI).
Przechodząc jednak do głównego tematu, będzie on dotyczył pasowania do społeczeństwa vs panowania nad programowaniem społecznym. Zasadniczy problem tkwi w tym, że jeśli ktoś “pasuje” do społeczeństwa (np. łatwo odnajduje się w grupie, ma wielu znajomych, grupy zasadniczo go lubią, łatwo nawiązuje nowe kontakty, nie zraża do siebie ludzi z niewiadomych (JEMU) powodów), to jest w stanie korzystać z zasobów tego społeczeństwa (czyli np. z przysług znajomych, poleceń, zaproszeń na imprezy, noclegów, poznawania z innymi ludźmi itd.) O ile pewne zasoby są gwarantowane bez względu na to, czy jesteś lubianym, czy nie (np. dostajesz wypłatę bez względu na to, możesz kupić jedzenie bez względu na to itd.) i jeśli ktoś tego odmawia, podlega pod prawo; o tyle zasoby takie, jak wcześniej wymienione (imprezy, poznawanie z innymi itd.) są “rozdawane” tylko i wyłącznie z woli osób, które je posiadają i żadne prawo nie jest w stanie nakazać jakiegoś równego rozdysponowywania tych zasobów. Dlatego jeśli nie jesteś mówiąc w uproszczeniu “lubiany”, to NIE BĘDZIESZ KORZYSTAŁ z tych zasobów.
Z drugiej jednak strony, w samym rozwoju osobistym istnieje silna grupa zwolenników teorii (sam się do niej zaliczam) potężnego negatywnego wpływu tzw. programowania społecznego (i nie chodzi tu np. 5G, czy tego typu sprawy, tylko np. propagowanie konsumpcjonizmu, indywidualizmu, perfekcjonizmu, bycia daleko od emocji itd.). Wg mnie KLUCZOWĄ ZDOLNOŚCIĄ osoby wchodzącej w temat rozwoju osobistego jest WYZWOLENIE z programowania społecznego i UZYSKANIE SAMODZIELNEGO osądu w ramach tego, które zasady społeczne biorę i stosuję, a które odrzucam (np. zgadzam się, że świąteczny stół powinien być pełny i powinien łączyć, ale niekoniecznie musi się na nim znaleźć Coca Cola).
Pojawia się zatem dylemat: czy mam “pasować” do społeczeństwa, aby uzyskiwać zasoby, czy też mam do niego “nie pasować”, aby wyzwolić się od programowania społecznego? Ma mi zależeć, czy powinienem mieć w dupie?
Odpowiedź jest taka: powinieneś mieć w dupie w prawidłowy sposób
Model, który przedstawię szczegółowo odpowiada na to pytanie. Zgodnie z tym modelem można wyodrębnić 3 grupy osób:
POZIOM PIERWSZY – Osoby “nie pasuję, bo nie umiem” – takie osoby często nie są lubiane w większości grup, do których trafiają, ponieważ nie umieją się dopasować. Chcą i próbują np. poprzez podejmowanie różnych inicjatyw (od prostych – nawiązywania rozmowy, po bardziej skomplikowane, jak organizowanie eventów i zapraszanie ludzi), ale mimo tego dalej czują, że nie przynależą do grupy, a wspomniane wcześniej “zasoby” są chętniej oferowane innym. Czasami takie osoby mają jakiś jeden aspekt, który podoba się w grupie (np. poczucie humoru), ale poza tym nie potrafią się odnaleźć, więc pozostają cały czas w poczuciu humoru (bo inaczej czują się oddzieleni) i wtedy zostaje im przyklejona łatka “pajaca”.
POZIOM DRUGI – Osoby “pasuję” – takie osoby potrafią się zachować, zazwyczaj są lubiane, zwłaszcza w środowiskach, gdzie długo się już z innymi znają. Są to osoby postrzegane przez innych jako “bezpieczne”, a bezpieczeństwo jest PIERWSZĄ cechą (status jest zazwyczaj dopiero drugą), która decyduje o tym, czy ludzie będą chcieli się dzielić z nimi “zasobami socjalnymi”. Problem z takimi osobami jest jednak taki, że w dużej obawie o możliwość “wykroczenia” poza dopuszczalne zasady, często SAMI SIEBIE BLOKUJĄ, np. w wyrażaniu emocji albo kreatywności (które to cechy – jeśli dobrze użyte – umożliwiają danie olbrzymiej wartości do grupy, w której się jest). Żyją również w dużym napięciu, ponieważ potencjalna utrata akceptacji grupy jest dla nich bardzo bolesna. Zazwyczaj są to osoby mocno akceptujące nowości programowania społecznego, nawet jeśli im samym się to nie podoba (np. ktoś zakłada profil na Instagramie, chociaż nienawidzi tej platformy, ale nie chce podpaść grupie).
POZIOM TRZECI – Osoby “pasuję wtedy, kiedy chcę” – te osoby potrafią odnaleźć się w grupie, jeśli chcą potrafią być “dwójkami” – czyli znają podstawowe zasady wychowania, potrafią wyczuwać emocje i reakcje innych osób (kalibrować), znają skalę zachowań od dominujących do uległych (o tym mówię w live “Dlaczego nie potrafimy odnaleźć się w grupie – 2 powody”) oraz wiedzą, w jaki sposób dawać wartość w grupie. Dodatkowo jednak potrafią zrobić wyjątek i w wielu sytuacjach wyjść poza wzorce zachowań “bezpiecznych”. Tutaj, jako banalny przykład kojarzy mi się sytuacja, w której gość zaczyna śpiewać na głos kolędę w sklepie, bo temat śpiewania kolęd wywiązał się podczas żartów ze sprzedawczynią (żart w tempo wymagający ekspozycji społecznej). Przykład bardziej ambitny to np. prowadzenie vloga na temat, który jest kontrowersyjny – sam kilka razy “oberwałem” za szerzenie materiałów o rozwoju osobistym, a to dalej temat, który nie jest jeszcze na krańcu skali (żeby było jasne, nie uważam prowadzenia vloga za czyn heroiczny/świadczący o super-hiper statusie, faktem jednak jest, że wiele osób nie zrobiłoby tego z obawy przed oceną – i tego dotyczą rozważania).
Model warto uzupełnić o następujące stwierdzenia:
Dla niektórych osób może się pojawiać 1, 2 lub 3 w zależności od obszaru, w którym się poruszają – np. są dwójką w domu, ale jedynką w szkole, a wśród osiedlowej bandy np. trójką.
Zasadniczo każdy człowiek przechodzi od jedynki wzwyż, nie ma drogi na skróty. Dzieci w rozumieniu powyższego modelu są na poziomie pierwszym, dopóki nie nauczą się być na poziomie drugim (np. nie wiedzą, że nie przechodzi się na czerwonym świetle, nie wiedzą, że nie wolno wejść sobie do sklepu i wziąć tego, co się chce, tylko trzeba za to płacić itd. – oczywiście do momentu, aż ktoś ich tego nie nauczy). Oczywiście dzieci nie są “odrzucane” ze społeczeństw, bo nie znają zasad (poza bardzo skrajnymi sytuacjami), ale na tym etapie zasad się uczą i gdyby w tym rozwoju ustały i przeniosły się np. 15 lat do przodu, to mimo fizycznej dojrzałości nie pasowałyby do społeczeństw – o doprecyzowanie tego mi chodzi w tym modelu. U dzieci niezrozumienie zasad socjalnych jest tolerowane, ponieważ są dziećmi.
Zasadniczą część artykułu chciałbym poświęcić odpowiedzeniu na pytania:
(1) Co daje mi bycie na poziomie trzecim?
(2) Jak odróżnić poziom pierwszy od trzeciego?
(3) Jakie błędy wynikają z mylenia pierwszego z trzecim?
(4) Jak ma się bycie sobą do poszczególnych poziomów?
(5) Jakie umiejętności rozwijać, by przejść z pierwszego na drugi?
(6) Jakie umiejętności rozwijać, by przejść z drugiego na trzeci?
Zatem po kolei:
(1) Co daje mi bycie na poziomie trzecim?
Po pierwsze większą swobodę w towarzystwie i mniej napięcia. O ile dla osoby na poziomie drugim gafa czy odrzucenie oznacza tragedię, o tyle na poziomie trzecim oznacza “fakt warty skalibrowania”. Paradoksalnie im mniej boisz się gafy w towarzystwie, tym bardziej swobodny w nim jesteś i tym lepiej ludzie zazwyczaj będą Ciebie odbierali.
Po drugie wyższy status. Status absolutnie nie jest wymagany w każdej sytuacji i nie zawsze im wyższy tym lepszy. Jeżeli chcesz po prostu być częścią grupy, ważniejszy od statusu będzie element bezpieczeństwa/zaufania, a status będzie drugorzędny (co nie znaczy, że świadomość gry statusowej się tutaj nie przyda). Jednak, jeśli masz ambicje, żeby daną grupę gdzieś poprowadzić, być jej liderem albo mentorem, to bycie na poziomie drugim często nie wystarczy, “trójka” natomiast daje ogromną możliwość pokazania wysokiego statusu, gdyż osoba, która potrafi “pasować”, a mimo tego nie boi się “odstawać”, prezentuje wysoki status (“to ja ustalam, kiedy robię wyjątek od zasad i potrafią sobie poradzić, jeśli komuś się to nie podoba”).
Po trzecie szybszą zdolność budowania relacji. Jeśli jesteś na poziomie drugim, to ludziom wokoło dajesz poznać tylko swoją socjalną stronę (“to jest osoba bezpieczna, która umie się zachować”). To już coś, ale całą Twoją “prawdziwą” stronę ktoś będzie mógł poznać dopiero później. Jeśli zatem szukasz kumpli, którzy są tacy jak Ty, to będąc sobą w towarzystwie znajdziesz ich szybciej, bo oni DOSTANĄ JUŻ PRÓBKĘ charakteru Ciebie i będą mogli się z Tobą zrelacjonować zanim jeszcze zaczną z Tobą rozmawiać sam na sam.
Warto na koniec nadmienić, że przejście z poziomu drugiego na trzeci wiąże się również z pewną stratą. Będą to te osoby, które w wyniku Twoich zachowań przestaną Cię już odbierać jako “bezpiecznego”, bo np. pokazałeś, że nie zamierzasz przyklaskiwać wspólnemu znajomemu grupy, kiedy głośno “chwali się”, że zarabia pieniądze oszukując ludzi. Osoba taka może się wówczas obawiać, że będziesz stawiał granice w obronie swoich wartości i jeśli się tego boi, nie będzie Cię już postrzegała jako bezpiecznego. To nie tragedia, natomiast warto mieć to na uwadze. Oczywiście “bezpieczny” nie oznacza tutaj kogoś, kto (nie) zaatakuje innych fizycznie, chodzi raczej o “bezpieczeństwo socjalne”.
(2) Jak odróżnić poziom pierwszy od trzeciego?
W zasadzie sam model odpowiada na to pytanie (“wtedy kiedy owo niedopasowanie to WYBÓR, a nie NIEUMIEJĘTNOŚĆ). Podam jednak trzy przykłady, żeby to lepiej zrozumieć.
Przykład 1.
Ultraprawicowiec, który myśli, że jest na poziomie trzecim (pasuje socjalnie, ale broni wartości), ale tak naprawdę na każdym spotkaniu kłóci się z każdym, kto ma inne poglądy od niego (czyli nie umie się wpasować – jest na poziomie pierwszym). W tym wypadku problemem nie jest BRONIENIE WARTOŚCI (ani tym bardziej POSIADANIE ich), ale SPOSÓB tego bronienia, który np. nie uwzględnia tego, że podczas BRONIENIA swojego systemu wartości, wszystkie osoby dookoła czują się ZAATAKOWANE, a ich granice PRZEKROCZONE. Taka osoba jest na poziomie pierwszym, nie trzecim ze względu na BRAK UMIEJĘTNOŚCI KALIBRACJI.
Przykład 2.
MLMowiec, który zrobił 100 spotkań rekrutacyjnych, 90 osób po tym się do niego więcej nie odezwało, 8 odmówiło, ale ma z nim dalej kontakt i 2 do systemu weszły. MLMowiec myśli, że jest na poziomie trzecim, bo realizuje swój biznes bez względu na krytykę. Jednak nie zauważa np., że w jego sposobie prezentacji pojawiają się naciski, sztuczki manipulacyjne, a odmowa potencjalnego klienta jest ramowana jako słabość (niska i prymitywna sztuczka manipulacyjna). Taka osoba jest na poziomie pierwszym ze względu na STOSOWANIE MANIPULACJI (niskich lotów).
Przykład 3.
Rozwojowy fanatyk, który krąży wśród swoich znajomych i ciągle daje nieproszony feedback, np. dotyczący słabości, błędów, nieprzepracowanego dzieciństwa, emocji itd., a wynika to z faktu, że sam czuje się bardzo niekomfortowo z tymi cechami, choćby nawet przejawiał je w stopniu niewielkim (tzw. mechanizm projekcji). Zasadniczo dawanie feedbacku jest dobrym zachowaniem (bo daje wartość informacyjną), ale w tym wypadku DOBRE ZACHOWANIE PŁYNIE ZE ZŁEGO MIEJSCA. I taka osoba jest na poziomie pierwszym, a nie trzecim ze względu na EMOCJONALNE NIEUPORZĄDKOWANIE (chociaż może doskonale kalibrować zachowania).
Uwaga: Ani MLM, ani poglądy prawicowe, ani feedback nie jest wg mnie sam w sobie problemem, problemem może być sposób zachowania, a podane sytuacje są przykładami.
(3) Jakie błędy wynikają z mylenia pierwszego z trzecim?
W moim odczuciu MYLENIE POZIOMU PIERWSZEGO Z TRZECIM jest w rozwoju osobistym wydarzeniem NAGMINNYM, a jednocześnie prowadzącym do daleko idących błędów i problemów, dlatego poświęcam mu tutaj osobne miejsce.
Mylenie pierwszego z trzecim jest po pierwsze kuszące, a po drugie łatwe do zrobienia, ze względu na brak wiedzy. Kuszące dlatego, że dzięki niemu można swoją nieudolność (“to ja im nagadałem jak ostatni burak”) przeramować jako atut (“heroicznie obroniłem swoich wartości”). Łatwe do zrobienia, ponieważ takie pojęcia jak “manipulacja”, “kalibracja”, czy “projekcja” mają dosyć rozmyte granice i dlatego pojawia się tendencja do “naciągania rzeczywistości”.
To wszystko ma jednak krótkie nogi, bo jeśli ktoś uważa, że jest na poziomie trzecim, to często stwierdza, że nie musi się uczyć kalibracji/empatii itp., co w wypadku bycia na poziomie pierwszym jest absolutną podstawą. W dodatku doprowadza to do sytuacji, ŻE KTOŚ ZACHOWUJE SIĘ Z POZIOMU PIERWSZEGO, ALE POWSTAŁĄ REAKCJĘ TŁUMACZY Z POZIOMU TRZECIEGO. Czyli przykładowo obraził ludzi w wyniku braku empatii i kalibracji (poziom pierwszy), ale tłumaczy to twierdzeniem, że heroicznie bronił swoich granic (poziom trzeci). To kieruje go w stronę POLARYZACJI, ponieważ PROWADZI DO BŁĘDNEGO WNIOSKU, że BRONIENIE SWOICH GRANIC (lub proponowanie współpracy albo dawanie feedbacku) spotyka się z WROGOŚCIĄ, a więc należy zwiększyć (A NIE ZMNIEJSZYĆ) stopień fanatyzmu[!]. Tymczasem, co jeszcze raz podkreślam nie BRONIENIE jest problemem, ale JEGO SPOSÓB.
Ta błędna spirala prowadzi do coraz większej izolacji i pogłębienia się w poziomie pierwszym, wraz ze wzrastającą frustracją, z którą w DODATKU NIE DA SIĘ NIC ZROBIĆ, ponieważ w WYNIKU BŁĘDNEJ ATRYBUCJI POZIOMU TRZECIEGO, A NIE PIERWSZEGO ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZOSTAŁA PRZESUNIĘTA NA ZEWNĄTRZ.
Innym przypadkiem, do czego może doprowadzić mylenie poziomu trzeciego z pierwszym jest usilne dążenie do odrębności i indywidualizmu, robienie wszystkiego na siłę inaczej niż inni, licząc, że to przyniesie wysoki status i wartość socjalną. NIE PRZYNIESIE. W szczególności dlatego, że osoba z poziomu trzeciego dokonuje WYJĄTKÓW ze schematów W KONKRETNYM CELU, a nie dla samych siebie. Osoby z pierwszego natomiast, szukające “szybkiego i łatwego zyskania wartości” tkwią w np. absurdalnych misjach socjalnych, uciekając od konfrontacji z tym, czego się najbardziej boją.
Jeszcze innym przypadkiem jest osoba, której jakaś jedna rola (np. grupowego komika) jest jedyną, w której potrafi się odnaleźć (bo np. ma poczucie humoru, ale ma problem z kalibracją) i dlatego większość czasu spędza w tej roli, ponieważ wtedy jest akceptowana przez grupę. W ten sposób może mieć wrażenie, że z jednej strony zyskuje akceptację grupy, a z drugiej robi rzeczy spoza schematu, więc jest na poziomie trzecim, ale w rzeczywistości oscyluje między pierwszym a drugim, co łatwo sprawdzić, wyobrażając sobie, co się stanie, gdyby z jakichś powodów humoru zakazano. W humorze takiej osoby może pojawić się również pewna usilność, która jeszcze bardziej świadczy o braku kalibracji.
To tyle na dzisiaj 🙂
Dziękuję za cierpliwość 🙂
Punkty (4) – (6) będą poruszane w osobnym wpisie.

