Kaczka i coś jeszcze, by szlifować najważniejszą umiejętność 2024 roku!
- 20/11/2024
- Piotr Podskarbi
- 0
Kaczka i Coś Jeszcze, By Rozwijać Najważniejszą Umiejętność 2024 Roku…
Jaka jest moim zdaniem ta umiejętność i dlaczego tak uważam?
Co duck-debugging ma z tym wspólnego?
Zacznijmy od początku.
Ci z Was, którzy pracują w firmach IT, zapewne zauważyli na biurkach swoich kolegów gumowe kaczki. Być może sami ich używacie.
Duck-debugging, to metoda, w której programista tłumaczy swój kod komuś, kto specjalnie nie zna się na programowaniu. Nie chodzi o to, by ta osoba cokolwiek odpowiadała – wręcz przeciwnie, nie powinna się odzywać, a już na pewno nie krytycznie. Stąd zamiast osoby stosuje się gumową kaczkę, bo sprawia wrażenie, że ktoś jednak słucha, ale nie przeszkadza i nie ocenia.
Tym bardziej, że chodzi mi nie tyle o typowy duck-debugging, ale o rozszerzenie tej metody na inne aspekty. Uogólniając, możemy każdy problem wyjaśnić gumowej kaczce, wyobrażając sobie, że nas słucha. Chodzi o to, by wyjaśnić kaczce, która nie zna się na temacie i dla której żadne wnioski nie są oczywiste, na czym tak naprawdę polega nasz problem. Takie “co się dzieje” + “co-powoduje-co” + “jak to na mnie wpływa”.
Jaki to ma sens?
Zauważyłem, że wiele osób, kiedy mówi o jakimś swoim problemie (albo problemie swojego zespołu) często na początku nie wie, na czym ten problem polega. Pamiętam, że pierwszy raz zaobserwowałem to zjawisko, kiedy prowadziłem wewnętrzne mentoringi w firmie w Gliwicach. Często przychodziły do mnie osoby, które chciały pracować nad jakimś soft skillem, ale dopiero podczas rozmowy dochodziliśmy do sedna problemu. W skrajnych przypadkach zdarzało się, że dobre zdefiniowanie problemu trwało kilka sesji.
I to jest okej, to pokazuje, że mentoring czy konsultacje mają sens. Złe zdefiniowanie problemu (lub jego brak) może sprawić, że zrobimy doskonale coś (poświęcając sporo czasu), co w ogóle nie powinno być zrobione.
W tej mini-serii postów (pewnie 4 albo 5) chcę pokazać, co zrobić, żeby samodzielnie poprawić zdolność dobrego definiowania problemów. To jest właśnie ta umiejętność, o której pisałem w tytule. I do tego pomocna może być sławna Gumowa Kaczka (ale nie tylko).
Samo werbalizowanie problemu już sprawia, że zaczynamy go precyzować i to na kilka sposobów:
– porządkujemy różne czynniki, powodujące problem, by zwerbalizować tylko te, które uważamy za najważniejsze
– mówiąc o problemie łatwiej jest nam wyłapać niespójności, niż tylko o nim myśląc
– staramy się opisać ciąg przyczynowo-skutkowy zaczynając od początku, bo inaczej ktoś, kto słucha może nie zrozumieć
– pobudzane są sieci skojarzeniowe, ponieważ one są potrzebne do doboru słów
Można to uzasadnić również na poziomie neurologicznym – werbalizacja uaktywnia dodatkowe obszary w mózgu, które nie są aktywne, gdy tylko o problemie myślimy.
Badania pokazały także, że uczestnicy, którzy mieli opisać problem logiczny własnym językiem, łatwiej radzili sobie z rozwiązaniem w porównaniu do tych, którzy tylko go “przemyśleli”.
Są co najmniej 3 powody, dla których umiejętność dobrego definiowania problemów to jedna z kluczowych umiejętności, a w latach 2022-2024 jej wartość jeszcze bardziej wzrosła, ze względu na popularyzację LLMów.
Jeśli potrafimy dobrze zdefiniować problem to:
* możemy znacznie łatwiej użyć już posiadanej wiedzy do rozwiązania go, lub nastawić nasz wewnętrzny radar na poszukiwanie wiedzy, która jest rozwiązaniem tego problemu
* osoba, do której przychodzimy z problemem o wiele chętniej nam pomoże (o ile nie jest z założenia osobą, do której się przychodzi doprecyzować problem)
* o wiele (tak, o wiele!) więcej uzyskamy z Chata GPT, bo będziemy potrafili napisać dobry prompt
Często zdarza się podczas rozmów, że kiedy pomogę komuś dokładnie zdefiniować problem, z jakim przychodzi, sam wpada na rozwiązanie.
Co do prompta ktoś mógłby powiedzieć: “ale przecież, nawet nie znając dobrze problemu, mogę wpisać różne swoje doświadczenia i poprosić czata, by zdefiniował problem za mnie”. TAK, tylko o to właśnie chodzi – musisz mu te doświadczenia opisać i wyjaśnić, dlaczego w Twoim rozumieniu stanowi to problem. Tymczasem większość osób, które nie zdefiniowały dobrze problemu nie robi przecież czegoś takiego. Po prostu wpisuje zbyt uproszczony prompt.
Jest różnica między:
– podaniem komuś zestawu faktów
A
– podaniem stanu obecnego, docelowego oraz określenia, w jaki sposób znane mi fakty wpływają na postrzeganie drogi od obecnego do docelowego (i ewentualnie określeniem, czego w niej brakuje)
W rozwojowej społeczności krąży pewien cytat, przypisywany Albertowi Einsteinowi. Miał on powiedzieć “Jeśli miałbym godzinę na rozwiązanie problemu i moje życie zależałoby od rozwiązania, spędziłbym pierwsze 55 minut określając odpowiednie pytanie, ponieważ gdybym poznał odpowiednie pytanie, mógłbym rozwiązać problem w mniej niż 5 minut”. Czy faktycznie tak powiedział – nie znalazłem na to odpowiedzi, niemniej jeśli przeczytacie książkę “Jak wyobrażam sobie świat” Einsteina, zobaczycie, że myśli dokładnie w ten sposób.
Co to jest zatem “ZŁE zdefiniowanie problemu”?
Przykłady źle zdefiniowanych problemów można mnożyć, ale najwięcej wartości da, jeżeli podzielimy sobie je na konkretne kategorie, opisujące CO KONKRETNIE JEST ŹLE w każdej z definicji.
1️⃣ Problem jest zbyt ogólnie określony (np. “w zespole panuje zła komunikacja”). W oczy rzuca się kilka elementów:
1A. Problem jest sformułowany za pomocą nominalizacji “zła komunikacja”, a nie “ludzie się źle komunikują ze sobą”, co może wskazywać, że osoba opisująca problem boi się obarczyć odpowiedzialnością osoby, być może boi się siebie lub innych obwinić (co może być częścią problemu, żeby było śmieszniej)
1B. Prawdopodobnie jest tak, że w wielu sytuacjach w zespole, o którym ktoś mówi, panuje dobra komunikacja, zła jest tylko w części, być może dotyczy pewnych obszarów, być może między pewnymi osobami itd.
1C. Nie ma tutaj nic na temat praktycznych skutków tej złej komunikacji
2️⃣ Problem pomieszany jest z domniemanym rozwiązaniem – bardzo częsta sytuacja, a jednocześnie wymagająca sporej uważności, żeby ją rozpoznać – czasem jest to tak zlane, że trudno w ogóle poradzić sobie samemu (czy nawet z pomocą Kaczki) – ale spróbować zawsze warto. Np. ktoś mówi “nie potrafię zmusić się do pracy”. Czy aby na pewno TO jest problemem? A może problemem jest niewykonana praca, natomiast domniemanym rozwiązaniem (które jak widać NIE DZIAŁA) jest zmuszanie się do niej
3️⃣ W ogóle nie zostały podjęte żadne działania w stronę zdefiniowania problemu – wtedy ktoś opowiada o rozmaitych wycinkach swojego życia, ale nie widać w tym żadnego porządku, konkretnej przyczynowości, nie wiadomo, który element jest tak naprawdę pożądany, a który nie.

