Jak nieprzepracowane problemy wychodzą tylnymi drzwiami w społeczności rozwojowej?
- 28/08/2020
- Piotr Podskarbi
- 0
Środowisko rozwoju osobistego znam dobrze. Znam je mniej więcej od roku 2010. Łączną liczbę godzin spędzonych na różnych szkoleniach rozwojowych oceniam na ponad tysiąc. W tym czasie poznałem sporo osób.
Paradoks polega na tym, że pomimo uczenia się na szkoleniach rozwojowych takich rzeczy jak komunikacja, dynamiki statusowe, samoświadomość, czy perswazja, wiele osób z tego środowiska sprawia wrażenie DZIWNYCH. Komuś z zewnątrz trudno określić, CO JEST NIE TAK, czuje on jednak pewien NIESMAK, wchodząc w kontakt z tym środowiskiem. Wydawałoby się, że osoby, które wielokrotnie ćwiczyły komunikację, czy kalibrację, powinny cechować się SZCZEGÓLNĄ BIEGŁOŚCIĄ podczas poznawania się. Tymczasem okazuje się, że są oni MNIEJ wiarygodni, MNIEJ świadomi, MNIEJ autentyczni, niż metaforyczna “reszta świata”.
Można nawet mieć wrażenie, że rozgrywają pewną grę, jakby mieli ukryty cel w nawiązywaniu nowej relacji, chociaż w znacznej większości NIE PROWADZĄ WCALE JAKIEJŚ ZAAWANSOWANEJ SOCJOTECHNICZNIE GRY. O co więc chodzi?
Jest duża różnica między ROZWOJEM, w którym widzi się autentyczne korzyści i w który po prostu się wierzy (chociaż czasem jest to cholernie trudne emocjonalnie) a PSEUDOROZWOJEM, który sprowadza się do poprawiania wszystkiego dokoła w swoim życiu TAK, ABY NIE DOTKNĄĆ KLUCZOWEGO PROBLEMU (emocjonalnego).
Efektem jest odgrywanie tych samych gier, które odgrywało się w życiu “pozarozwojowym”, ale w bardziej subtelnej, wyrafinowanej formie w środowisku rozwojowym. Rozwój mający być lekarstwem na emocjonalną dysfunkcję, sam stał się częścią tej dysfunkcji (mówią o tym pierwsze rozdziały książki “Nowa Ziemia” – bardziej w odniesieniu do religii). Rozwojowe praktyki, chociaż poprawiające techniczne aspekty życia wielu osób, nie DOCIERAJĄ DO ŹRÓDŁA PROBLEMU.
Tak na przykład mężczyzna, który miał problem z nawiązywaniem relacji, bo nie umiał się pozbyć nawyku usilnego doradzania wszystkim i ciągłego mówienia o swoich osiągnięciach (czego przyczyną najczęściej jest WEWNĘTRZNA, NIEUŚWIADOMIONA POTRZEBA STAWIANIA SIEBIE WYŻEJ OD INNYCH) wchodzi do rozwoju i IDEALNIE BY BYŁO, GDYBY TAM ZIDENTYFIKOWAŁ SWÓJ PROBLEM. Często jednak scenariusz, który się faktycznie rozgrywa, jest zupełnie inny. Szybko wchłania wiedzę, pewne rzeczy nawet stosuje, czego efektem jest, że np. poprawia swój wygląd, wizerunek, może również komunikację, jednak potem zaczyna odgrywać TE SAME GIERKI w rozwoju, traktując “początkujących w rozwoju” jako w oczywisty sposób gorszych.
Oczywiście wyuczone w rozwoju zdolności sprawiania wrażenia otwartego i wiarygodnego dają pewne złudne odczucie, że traktuje on innych na równi, jednak po nieco dłuższej znajomości można odczytać pewne sygnały (werbalne i niewerbalne, oraz NIEPISANE ZAŁOŻENIA), które w jasny sposób sugerują, że na głębokim poziomie jest dla niego ABSOLUTNIE OCZYWISTYM, że inni (mniej doświadczeni) są gorsi.
To rzecz jasna tylko przykład. Można podać więcej sytuacji, w których gierki odgrywane niegdyś w życiu, rozgrywają się teraz w społeczności. Więcej o tym mówię w serii video na temat patologii rozwoju osobistego.
Zobacz mój FanPage, aby ich posłuchać: https://www.facebook.com/beyondratio
Dziękuję.

