Wiele osób wcale nie chce łatwych efektów… Uwierzysz?
- 12/07/2024
- Piotr Podskarbi
- 0
Zazwyczaj kojarzy się nam, że prawdziwe efekty to duży wysiłek, i generalnie powiedziałbym, że to jest reguła, ale są od niej wyjątki i nie należy ich pomijać.
Co więcej, zauważyłem, że niektórzy ludzie (w tym, co gorsza, wpływowi ludzie w środowisku rozwojowym) żyją wg reguły: “(zawsze) im większy coś sprawia trud, tym większa jest za tym wartość”. I to już jest wg mnie zdecydowanie za daleko idące twierdzenie. Warto się takiego myślenia pozbyć, chociaż może dopiero na bardziej zaawansowanym poziomie rozwoju osobistego.
W przeciwnym razie, umysł może dążyć do celowego utrudniania sobie zadań, bo kojarzy większy wysiłek z (automatycznie) większym efektem. Może to też powodować brak motywacji do robienia “małych rzeczy”, bo (podobno, wg takiego rozumienia) one nie dają dużego zwrotu. Może to też zamykać na działania zmierzające do optymalizacji wysiłku w pracy (np. automatyzacji – i to nie tylko testów czy budowania), bo ułatwianie pracy będzie kojarzone ze zmniejszaniem jej wartości.
Uważam, że to temat dość istotny. Często w naszym życiu istnieje sporo drobnych elementów, które można poprawić bezwysiłkowo, albo bardzo małym wysiłkiem, a mogą dać namacalny efekt. Takie rzeczy nazywa się potocznie nisko wiszącymi owocami (ang. low-hanging fruit).
Często są pomijane, a to właśnie z samej definicji, nimi warto się zająć NAJPIERW, bo przy małym wysiłku, dają spore efekty. Dlaczego zatem je pomijamy? Jest co najmniej kilka przyczyn:
– ktoś (już) ma jakieś zasoby, ale nie myślał, żeby ich użyć w innym kontekście (np. umie przemawiać publicznie, ale nie myślał, by zgłosić się na jakąś, choćby małą konferencję)
– ktoś mógłby robić prostą rzecz, ale nie wpadł na to, bo nie miał wzoru (np. robić rano medytację, bo nie wiedział nikogo, kto by to robił)
– ludzie rozwiązują ten problem w skomplikowany sposób, więc mało komu przyjdzie do głowy, że można rozwiązać go prościej (np. ktoś widzi, że wszyscy jego znajomi przełamują się w kontaktach międzyludzkich lub wystąpieniach publicznych, więc nie wpada na to, że można takie lęki mocno zmniejszyć, zmieniając sposób myślenia o tych rzeczach)
– ta mała rzecz mogłaby być regularnie powtarzana i ktoś nie widzi skumulowanego efektu (np. budowania nawyków)
– ktoś nie docenia swoich zasobów, bo ma zaniżone poczucie wartości (a zatem nie dopuszcza, że ma zasób, który bezwysiłkowo pozwoli mu wprowadzić zmianę)
Zaprszam do obejrzenia filmu, gdzie omawiam 7 takich rzeczy, które warto robić na starcie, aby uzyskać szybkie efekty w rozwoju.
Uważam, że jeśli ktoś dopiero zaczyna się tym tematem interesować, to warto, żeby na początku zrobił kilka prostych rzeczy, które szybko dadzą efekty, aby utrzymać motywację do działania.
Gdyby wziął się od razu za trudne, a efektów jakiś czas by nie było, może nie utrzymać motywacji, a przez to działania. Bo na to, że za tymi trudami w końcu są efekty, on nie miał nigdy dowodu. Może ten dowód wziąć z drugiej ręki, np. poznając osoby, które przepracowały pewne rzeczy, ale warto też dać sobie dowody z pierwszej ręki.

